sobota, 11 kwietnia 2015

"Przyjdź i zgiń" - Agatha Christie

Źródło zdjęcia

Mając do zrealizowania pracę, jakieś zadanie, skupiamy się na tym, wykonujemy ją i przechodzimy do kolejnej czynności, która jest od nas wymagana czy też została przez nas wcześniej zaplanowana. Sheila Webb pracuje w Biurze Stenografii i Maszynopisania Cavendish i nie spodziewała się nawet, że zlecenie, które pozornie wyglądało jak wszystkie inne, tak naprawdę będzie najdziwniejszym doświadczeniem w jej życiu. Podejrzewam, że nie chciałaby, aby kiedykolwiek nastąpiła jego powtórka.

Sheila dostała jasne wskazówki. Wiedziała, co ma zrobić, więc tak też uczyniła. Skąd mogła wiedzieć, że wszystkie polecenia zostały przekazane przez osobę, która tak naprawdę nie mieszkała pod wskazanym adresem? Ba! Okazało się, że panna Pebmarsh w ogóle nie potrzebowała pomocy stenografki, nie było jej nawet w domy, gdy Sheila zapukała do jej drzwi. Według podanych wskazówek dziewczyna weszła do domu i zamiast pani domu znalazła ciało nieznanego jej mężczyzny.

Można powiedzieć, że kryminał z rodzaju tych klasycznych. Jest ciało, nieznany morderca, nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Trudno jest się domyślić, kto mógł dokonać tej zbrodni. Agatha Christie ponownie zaserwowała nam zagadkę do rozwiązania, która staje się nie lada zadaniem. Czy jednak jest na tyle wciągająca, aby czytało się ją z ogromnym zapałem, jak choćby I nie było już nikogo czy Śmierć na Nilu? Według mnie niekoniecznie.

Osobiście czuję się trochę zawiedziona. Sam pomysł na fabułę, jej struktura jak najbardziej przypadła mi do gustu, jednak sposób jej przedstawienia, jak  dla mnie, nie do końca spełnił moje oczekiwania. Pokazuje to fakt, jak długo ta książka była przeze mnie czytana. Nie mogłam przebrnąć przez jej strony, czytało mi się ja po prostu ciężko. Może gdyby inaczej przedstawiono wydarzenia, byłoby inaczej? Trudno mi powiedzieć. Brakowało mi także postaci Herkulesa Poirot. Pojawia się on jako bohater w zasadzie drugoplanowy. To także zaważyło na mojej opinii. Szczerze mówiąc miałam nadzieję na kolejne spotkanie z belgijskim detektywem w roli głównej, natomiast otrzymałam tylko jego namiastkę.

Jeżeli śledzicie moje wpisy wiecie, że kryminały Agathy Christie zajmują u mnie naprawdę wysokie miejsce, nieustannie jestem pod urokiem twórczości tej autorki. "Przyjdź i zgiń" na pewno tego nie zmieni. Dalej z ogromną ciekawością zamierzam sięgać po kolejne tytuły, nie czuję się zniechęcona do lektury innych książek. W książkach Christie jest coś co sprawia, że mimo niewielkiego niezadowolenia z jednej czy też kilku tytułów, czytelnik i tak prędzej czy później sięgnie po inne. To chyba jakaś magia;)


10 komentarzy:

  1. Ja dopiero rozpoczynam swoją przygodę z twórczością Agathy Christie. Czytałam jedynie ''Dom przestępców'', który wywarł na mnie całkiem pozytywne wrażenie, dlatego mam w planach także inne dzieła autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już niedługo będziesz mogła się pochwalić kolejnym przeczytanym kryminałem Christie:)

      Usuń
  2. Książki jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, proza Christie to magia. Uwielbiam jej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze wiedzieć, że nawet Królowa miała gorsze momenty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli to książka w której nie ma Poirota to sięgnę. Ostatnio mały detektyw niesamowicie mi się znudził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest Poirot, ale w naprawdę niewielkiej dawce:)

      Usuń