wtorek, 3 stycznia 2017

Trzy odbicia w lustrze - Zbigniew Zborowski

Źródło zdjęcia

Być może pamiętacie, że na początku ubiegłego roku zachwycałam się jedną z książek Zbigniewa Zborowskiego, czyli Pąkami lodowych róż (recenzja - KLIK). Od tamtej pory baaardzo chciałam przeczytać wcześniejszą część, czyli właśnie Trzy odbicia w lustrze. Nie minęło dużo czasu, a podczas spontanicznego wypadu na Warszawskie Targi Książki zaopatrzyłam się w tę właśnie powieść (co mogliście zaobserwować na Instagramie). I w tym momencie zaczęły się schody, ponieważ kolejka książek do przeczytania rosła, a doba wcale nie była dłuższa. Jednak udało się i  niedawno zakończyłam lekturę. Jakie są moje wrażenia?

Przede wszystkim poziom mojego zachwytu nie uległ zmianie. Pąki lodowych róż może bardziej przypadły mi do gustu, wydarzenia bardziej mnie wciągnęły, ale tylko trochę bardziej. Poziom obydwu powieści jest idealnie zachowany, co mnie ucieszyło, bo sami doskonale wiecie, jak to czasami jest z seriami. Jedna część lepsza, druga trochę gorsza, kolejne w sumie nie wiadomo, a niedosyt zostaje. Otóż.. nie tym razem.

Trzema odbiciami w lustrze autor zapoczątkował cudowną serię. Odniósł się do wydarzeń historycznych w sposób bardzo rzeczywisty, nieprzerysowany, a jednocześnie mocno uświadamiający czytelnika, jak to naprawdę wyglądało. 

W tej powieści możemy poznać fabułę, która jest odrobinę poruszona w drugiej części. Zosia Czeplińska udziela korepetycji w letnim majątku rodziny Hryniewiczów. Nie ma złudzeń, jeśli chce studiować, musi zarobić na swoje utrzymanie, a także pomóc swojej rodzinie. Ma plan, naprawdę konkretny. Problem polega na tym, że życie mocno ten plan weryfikuje, ponieważ podczas jego konstruowania Zosia nie mogła przewidzieć, że zajdzie w nieplanowaną ciążę z paniczem Adamem, już nie mówiąc o tym, że na kilka dobrych lat utknie w Załugach przez II wojnę światową.

Zosia popełniła w życiu kilka błędów, które mocno ukierunkowały jej dalsze działania, ale kto może powiedzieć, że nigdy się nie pomylił, choćby w jakiejś drobnej sprawie? Podejrzewam, że nikt. Pojawia się tutaj także kwestia klątwy, która ponoć została rzucona na Zosię. Czy jest prawdziwa? Naprawdę na niej ciąży? Jej córka i wnuczka także będą ponosiły jej konsekwencje? Tego Zosia nie może przewidzieć, dla niej liczy się tu i teraz, byleby przeżyć, byleby jej mała córeczka miała lepsze życie od niej. Żeby w ogóle żyła.

Zbigniew Zborowski przez napisanie tych dwóch książek stworzył coś niesamowitego. Książki, od których nie można się oderwać. Coś, o czym nie można przestać myśleć, bo nawet po zakończeniu lektury cała historia mocno tkwi w głowie czytelnika. Przeplatanie wydarzeń z czasów wojennych i powojennych z tymi aktualnymi było bardzo dobrym posunięciem,  przeprowadzonym w odpowiednich momentach. 

Obie książki gorąco polecam każdemu. To nie są powieści, w których została opisana historia miłosna i nastąpiło szczęśliwe zakończenie. Oba tytuły opisują uczucia, ale w sposób prawdziwy, bez ckliwych uniesień. Są prawdziwe. Tak jak wydarzenia historyczne, które zostały ściśle powiązane z całą fabułą. Warto się nad tym zastanowić.

1 komentarz:

  1. Cześć,
    serdecznie Cię zapraszam do organizowanego przeze mnie Book Tour z książką Cecelii Ahern "Podarunek" : http://www.recenzjapisanaemocjami.pl/2016/12/book-tour-cecelia-ahern-podarunek.html

    OdpowiedzUsuń