poniedziałek, 19 stycznia 2015

Trylogia Igrzysk śmierci - Suzanne Collins

Źródło zdjęcia

Człowiek jest istotą wolną. Mimo tego często narzucane są na niego ograniczenie sprawiające, że dusi się, nie może sobie z tym poradzić. Ma to związek nie tylko z jakimiś błahymi sprawami, ale także z zachowaniem życia, zdobyciem pożywienia, poczucia bezpieczeństwa we własnym mieście, państwie, zaufaniem do władzy. Nakazy i zakazy właśnie o takim charakterze spotkały Katniss Everdeen. Na początku jeszcze o tym nie wie, ale być może jest ona jedyną osobą, która może zaradzić tej sytuacji i sprawić, że ludzie w końcu nie będą musieli patrzeć na śmierć bliskich.


Kraj podzielony został na dystrykty. Co roku każdy z nich musi wyłonić dwie osoby, które będą go reprezentować w Głodowych Igrzyskach. Trzeba zaznaczyć, że na jedną osobę niekoniecznie przypada jedna karteczka z imieniem i nazwiskiem. Niektórzy mają ich nawet około 40. Mimo tego z podniesioną głową czekają na ogłoszenie wyników. Powtarza się to każdego roku, od ponad siedemdziesięciu lat. 


Podczas 74. Głodowych Igrzysk zostaje wylosowana mała dziewczynka, której imię i nazwisko pierwszy raz znalazło się w szklanej kuli, pełnej małych karteczek. Z przerażeniem na twarzy kroczy w kierunku swojej niepewnej przyszłości. Nagle słyszy przeraźliwy krzyk. Katniss. Jej siostra, która nie może pozwolić, aby Prim stała się jakakolwiek krzywda. Dziewczyna zgłasza się na ochotnika. Ma świadomość tego, że tym samym prawdopodobnie wydała na siebie wyrok śmierci. Nie mogła jednak dopuścić do tego, żeby spotkało to jej małą siostrzyczkę.

Źródło zdjęcia
Nie będę się skupiać w tym przypadku na fabule z prostego powodu - większość ją zna, a ci, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać Trylogii Igrzysk Śmierci nie mogą mieć zepsutej niespodzianki. Nie mogłabym im tego zrobić. 
Osoby, które znają zawartość tego bloga wiedzą, że nie było to moje pierwsze spotkanie z tymi książkami. Pierwszy raz wzięłam je do ręki w grudniu 2013 roku, o czym możecie przeczytać TUTAJ. Dlaczego sięgnęłam po nie ponownie? Po pierwsze dlatego, że naprawdę lubię wracać do niektórych książek, które kiedyś zrobiły na mnie niesamowite wrażenie, Czytając je po raz kolejny mam okazję doszukać się kwestii, które podczas pierwszego czytania mi umknęły, nie zwróciłam na nie uwagi. Taki powrót naprawdę dużo daje.
Drugim powodem jest też fakt, że w końcu mogłam przeczytać własne, nowiutkie egzemplarze, który to prezent zawdzięczam moim Przyjaciółkom (doskonale wiedzą, że mam fioła na punkcie książek;). Nie musiałam się martwić, że muszę je oddać, że muszę czekać na kolejną część. Mogłam spokojnie czytać po kolei, bez frustracji, że muszę czekać, a wcale tego nie chcę. 

Źródło zdjęcia
Jakie wrażenia dopadły mnie po roku od pierwszego spotkania z tą trylogią? Różne. Utwierdziłam się w przekonaniu, że jest ona zupełnie w moim guście, że gdyby tomów było więcej, to zdecydowanie musiałabym je poznać, a następnie mieć. Ponownie przekonałam się, że stworzenie tego rodzaju historii, wykreowanie takich, a nie innych bohaterów wymagało od autorki nie lada finezji, fantazji i umiejętności. Suzanne Collins musiała poradzić sobie z ogromem szczegółów, zagadek i rozwiązań. Także tym razem jestem pełna podziwu dla jej zdolności. Znowu część zakończenia trzeciego tomu wycisnęła ze mnie łzy. A co nowego? Spojrzenie na niektóre sytuacje. Jest to też związane z tym, że widziałam powstałe do tej pory ekranizacje tych książek i starałam się przeanalizować różnice między historią na ekranie i na papierze. Kilka znalazłam. na szczęście nie były one zbyt istotne dla całej fabuły. Inaczej odebrałam zachowanie niektórych bohaterów w pewnych sytuacjach. Być może dlatego, że tym razem mogłam spojrzeć na wszystko pod innym kątem. To, co rok temu wydawało mi się dziwne i niestosowne - teraz było całkowicie na miejscu i w pełni przeze mnie zrozumiałe. Z kolei te elementy, które były według mnie w pełni uzasadnione i na miejscu, tym razem już nie do końca byłam tego taka pewna. 

Muszę przyznać, że w przypadku tego tytułu ponowne przeczytanie bardzo dużo mi dało. Poznałam historię z innej strony, ponieważ śledziłam wydarzenia z punktu widzenia osoby, która wie, czego może się spodziewać, ale jednocześnie ma szansę na znalezienie czegoś nowego, na zwrócenie uwagi ku szczegółom z pozoru zupełnie nieistotnym. Polecam "odświeżanie" książek. Nie tylko tych, innych także. Mamy wtedy szansę na nowe poznanie starych znajomych. I to jest piękne:)


18 komentarzy:

  1. Książki jeszcze nie czytałam, ale mam ją już na półce, czeka jedynie na swoją kolej. Oglądałam za to ekranizację, która urzekła mnie bez reszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładam, że z książkami będzie podobnie. Tym bardziej, że historia jest opisywana z punktu widzenia Katniss, więc łącznie z jej przemyśleniami, wnioskami. Warto je poznać:)

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze tej trylogii, ale mam w planach koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach na ten rok:) wczoraj widziałam w Empiku takie tomiszcze 3w1, ale fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również widziałam to wydanie, jest piękne:) Ja mam akurat trzy tomy osobno i chyba są trochę wygodniejsze w trzymaniu:)

      Usuń
  4. Przeczytałam ,,Igrzyska śmierci" i bardzo mi się podobała ta książka. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam w planach tę książkę, nie mogę się doczekać, kiedy ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie weź pod uwagę wszystkie trzy części:)

      Usuń
  6. Również mam wielką ochotę na powtórzenie serii, mam w planach zrobienie tego przed filmem w tym roku, mam nadzieję, że mi się uda, bo jak na razie powtarzanie wyszło mi nie najlepiej... ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat wzięłam się za powtarzanie po zeszłorocznej premierze filmu. W tym roku pewnie będzie tak samo;)

      Usuń
  7. Jedna z moich ulubionych ksiązek. Pamiętam, jak zarwałam dla niej noc jeszcze w liceum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile razy przez nie przejechałam prawie swój przystanek...trzeba z tym książkami uważać;)

      Usuń
  8. Uwielbiam trylogię "Igrzyska Śmierci". To jest chyba najlepsza książka z gatunku Young Adult. Przynajmniej jeśli chodzi o te nowsze powieści. Jakiś czas temu czytałam je drugi raz, ale kiedyś na pewno do nich jeszcze raz wrócę. W szczególności do drugiego tomu, który jest moim ulubionym :). Może sobie przypomnę całość przed obejrzeniem ostatniego filmu :).

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Książkowe Wyzwania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją ulubioną częścią chyba jest trzecia. Może najbardziej skupiona na polityce, ale jakoś najbardziej mnie fascynuje:)

      Usuń