piątek, 11 sierpnia 2017

Jazda na rydwanie - Julian Hardy

Instagram

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest jechać na rydwanie? Takim prawdziwym, gdzie w każdej chwili pędzący z zawrotną szybkością koń może się potknąć, pojazd przewrócić. Wszystko, co do tej pory osiągnęliście może przemienić się w... nic. Zostanie wspomnienie. O Waszej przeszłości, o Was samych. Wystarczy chwila nieuwagi lub po prostu brak szczęścia. Chcielibyście, żeby tak wyglądało całe Wasze życie? Bez chwili spokoju? W ciągłym napięciu? 

Tak wygląda życie Roberta, chociaż początkowo wcale się na takie nie zapowiadało. Młody i cichy, w zasadzie już mężczyzna, z Bydgoszczy. Ma przeczucie, że dojdzie do wielkich zmian i życie wszystkich ludzie będzie zupełnie inne po II wojnie światowej, której wybuchu jest pewny. Stało się. To, co przewidział spełniło się. Dzięki pomocy bliskiej osoby, choć zupełnie z nim niespokrewnionej, miał lepszy "start" od jego kolegów. Chyba właśnie dlatego jego życie ułożyło się tak, a nie inaczej.

Wojna, praca w wywiadzie, żona, seks, pieniądze, podróże. Tak wygląda życie Roberta. Intensywne, beż żadnych zahamowań (dosłownie). Bohater ma niesamowitą intuicję i nawet jeśli coś idzie nie tak, potrafi wybrnąć z sytuacji i obrócić to na swoją korzyść. 

Jazda na rydwanie jest potężną powieścią. Ilość stron dorównuje ilości gatunków. I muszę przyznać, że nie traktuję tego jako minus, a wręcz przeciwnie, choć był taki moment, że naprawdę zaczęłam się zastanawiać, co jeszcze może spotkać jednego człowieka. Trudno mi pisać o fabule, a to z tego prostego względu, że wcale nie jest tak oczywista, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Potrafi zaskoczyć, wciągnąć, chociaż początkowo tak nie myślałam.

Robert Meissner jest postacią nieprzewidywalną. Często wydawało mi się, że przez tyle przeczytanych stron poznałam go doskonale i wiem, co zrobi. Przecież to już mój kumpel! Chciałabym. Za chwilę, za moment robi coś, co nawet nie przyszłoby mi do głowy. Bohater potrafił mnie zaskoczyć. Cały czas coś się u niego dzieje. Robert jest rodzajem niespokojnego ducha, który nie potrafi usiedzieć na miejscu. Musi działać, a nie biernie obserwować to, co dzieje się wokół niego.

Wspominałam o dużej ilości gatunków. O co mi chodziło? Wszystko dzieje się wokół postaci Roberta, spotykanych i kochanych przez niego kobiet oraz wydarzeń historycznych od 30. do 70. lat XX wieku. W tej książce jest historia, polityka, erotyka, a także wątek obyczajowy. Wydawałoby się, że to istne pomieszanie z poplątaniem, że przecież jest tego za dużo, bo ile można? Jak widać sporo i z wyczuciem.

Autorowi udało się te wszystkie wątki ze sobą pogodzić i połączyć w całość. Efekt nie jest mizerny, wręcz przeciwnie. Jesteśmy zabrani w podróż historyczną, geograficzną, polityczną i, co chyba najważniejsze, uczuciową. W tym momencie pojawia się pewien szczegół, który nie do końca do mnie przemawia, mianowicie opisy scen erotycznych, które były dla mnie aż zbyt dosłowne. To już jest jednak kwestia gustu.

Podsumowując. Cieszę się, że miałam możliwość przeczytać tę książkę. Uważam, że napisanie jej było dla autora wyzwaniem, a jednocześnie ryzykiem. Poza wspomnianą wcześniej ilością gatunków, mam tu na myśli także niektóre wydarzenia, sposób postępowania głównego bohatera. To ryzyko się opłaciło i w efekcie otrzymujemy powieść nietuzinkową. Spędzicie z nią sporo czasu, nie będę tego przed Wami ukrywać, ale nie będziecie tego czasu żałować.

Za możliwość przeczytania Jazdy na rydwanie serdecznie dziękuję Autorowi książki.

2 komentarze:

  1. Aktualnie również czytam i mam takie same odczucia co do scen erotycznych. Brzmią jak z taniego pornosa niestety... :/ Męczą mnie też zbyt szczegółowe fragmenty wojenne, jednak ogólnie cała książka jest interesująca. Mam jeszcze sporo do przeczytania, bo jestem dopiero na 173 stronie, tak że zobaczymy, czy będę miała o niej do końca takie zdanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam i ja :) Póki co jestem pozytywnie zaskoczona, aczkolwiek biorąc pod uwagę objętość jestem gdzieś na początku. Dokładnie tam gdzie Roberta porzuca druga ukochana :D

    OdpowiedzUsuń