poniedziałek, 6 lipca 2015

Żona oficera - Philippa Gregory

Źródło zdjęcia

Marzenia mają to do siebie, że czasami się spełniają, a czasami możemy o nich zapomnieć, ponieważ z góry można założyć, że ich realizacja jest poza granicami rozsądku i prawdopodobieństwa. Mimo tego, chęć ich spełnienia nieustannie w nas tkwi i czasami nieświadomie, a czasami celowo robimy wszystko, aby te marzenia zrealizować. Sytuacja Lily była dość specyficzna. Jej marzeniem była śpiewanie. Do tej pory jej doświadczenie sceniczne nie należało do szczególnie wielkich, ale wszystko wskazywało na to, że młodziutka Lily ma szansę zrobić prawdziwą karierę. Pewnego dnia poznała jednak kapitana Stephena Wintersa i wszystko zaczęło ulegać zmianie.

Kapitan założył sobie, że zdobędzie Lily. Uparcie do tego dążył, mimo ostrożnie nastawionej matki Lily i samej dziewczyny. Podporządkowywał się wszystkim nakazom i zakazom rodzicielki, choć niejednokrotnie uważała je za przesadne. Z góry jednak założył, że się nie podda. Cel zrealizował. Trzeba przyznać, że ślub nie odbył się w zbyt radosnych okolicznościach, ale Lily i Stephen zostali małżeństwem.

Mogłoby się wydawać, że w tym momencie książka mogłaby się zakończyć, jednak wcale tak nie jest. Po ślubie wszystko się zmieniło. Lily poznaje charakter swojego męża, stara się w jakiś sposób przekonać go, że fakt, iż po tym jak zwykły hałas na ulicy zmusił go do padnięcia na ziemię i zasłonięcia sobie uszu nie jest czymś normalnym. Stephen jednak nie dopuszcza do siebie myśli, że może cierpieć na coś takiego jak nerwica powojenna. Nie i koniec, przecież to go nie dotyczy. Był na wojnie, ale to już minęło, jest poza nim. Cóż z tego, że czasami dziwnie się zachowuje? Po co martwić się tym, że Boycott, jego ordynans, od powrotu z wojny nie wypowiedział ani jednego słowa? Wbrew temu obaj mężczyźnie nie potrafią zapomnieć, otrząsnąć się po koszmarze, jaki przeżyli. To w nich zostało i nigdy już nie zniknie.

Żona oficera jest doskonałą powieścią dotyczącą historii mężczyzn, którzy powrócili z I wojny światowej. Uświadamia w jaki sposób walki pozostawiają ślad w psychice człowieka i jaki mają na niego wpływ. To wszystko przekłada się relacje Stephena z najbliższą rodziną i znajomymi, przed którymi jest świetnym aktorem. W środku, w jego umyśle w dalszym ciągu tkwi wojna, myśli o niej, czynności z nią związane. W tym momencie najlepsze relacje ma z Boycottem. Mimo tego, że mężczyzna nie mówi, to właśnie on najlepiej go rozumie, ponieważ sam to przeżył, zna tajemnice Stephena.

Czytałam wiele powieści Philippy Gregory, także tą niezwiązaną z historią, czyli Dom cudzych marzeń. W związku z tym miałam pewne oczekiwania co do Żony oficera i muszę przyznać, że się nie zawiodła. Wątek psychologiczny został po mistrzowsku poprowadzony, jednocześnie nie przytłaczając pozostałych tematów, dzięki czemu całość jest doskonale wyważona. Klimat lat międzywojennych został bardzo dobrze przedstawiony, przez co odpowiednia atmosfera utrzymuje się do samego końca.

Dla mnie ta powieść jest idealna. Otrzymałam dokładnie to, czego się spodziewałam wraz z elementami zaskoczenia dotyczącymi fabuły. Nie mogę tej książki nie polecić:)


4 komentarze:

  1. I morał tej książki jest taki że chcesz robić karierę nie miej faceta! albowiem wszystko zniszczy. Nie czytałam książki a nawet nie słyszałam. Raczej nie mój gust, czytam tylko fantastykę.
    Pozdrawiam ciepło
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem trudno jest odnosić się do morału książki, skoro zupełnie się jej nie zna;)

      Usuń
  2. Muszę więc przeczytać, skoro tak polecasz. Fabuła mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam przeczucie, że faktycznie Ci się spodoba;)

      Usuń