środa, 15 kwietnia 2015

Wytwórnia smakowitych lodów Vivien - Abby Clements

Źródło zdjęcia

Co przypomina smak lodów? Dla mnie jest to jednoznaczne z wolnym czasem, relaksem, chwilą dla siebie, wakacjami, latem. W zasadzie możemy jeść lody przez cały rok, wszak w sklepach ich nie brakuje nawet w środku zimy, Jednak czy smakują one tak samo jak te, które kupujemy w środku gorącego lata? Raczej nie, ponieważ mają swój specyficzny smak, zarezerwowany tylko dla tej pory roku. Mimo tego Anna wraz z Imogen pragną, aby ich lodziarnia sprawiła, żeby nawet podczas mroźnej zimy dzięki ich słodkościom pojawił się smak lata.


Siostry tak od siebie różne, a jednocześnie podobne do siebie. Anna i Imogen odziedziczyły lodziarnię babci Vivien po jej śmierci, Żadna nie miała doświadczenia w kwestii prowadzenia takiego lokalu. Dwie młode kobiety postanowiły się nie poddać. Pragnęły, aby wola Vivien została zrealizowana. Właśnie dlatego Imogen nie wróciła od razy po pogrzebie do Tajlandii, a Anna porzuciła swoją dotychczasową pracę. Jak im idzie? Początkowo nie za dobrze. Brak tak potrzebnego doświadczenia daje się we znaki, tak samo jak to, że w zasadzie nie mają kogo prosić o radę. Muszą wszystko zrobić same, a za swoje błędy słono płacą, czego są świadome. Mimo to wykonują kolejne kroki, pokonują trudności i sprzeciw, jaki pojawia się ze strony części rodziny. Robią wszystko, aby się udało. 

Pierwsze, co zwraca naszą uwagę, to okładka w stylu vintage. Idealnie pasuje do tego, co znajdziemy w środku i dla mnie była obietnicą czegoś naprawdę dobrego. Głównym tematem książki są smaki i emocje. Są to dwa zagadnienia, które doskonale ze sobą współgrają i się uzupełniają. Poruszane są wątki miłosne, ale nie grają one pierwszych skrzypiec, co bardzo mi się podobało. Odgrywały ważną rolę w życiu obu kobiet, jednak zostały opisane w taki sposób, że nie przyćmiły tego, co wiąże się z samą lodziarnią. Zostało to bardzo dobrze wyważone, za co autorka zdobyła u mnie ogromnego plusa. 

Na chwilę uwagi zasługuje także stworzony klimat. Dla mnie był tak wciągający, że nie pozwolił mi uwolnić się od niego jeszcze długo po przeczytaniu książki. Sprawił, że moje myśli nieustannie krążyły wokół tego, co zostało opisane. Pomyślcie sobie, jak silnie musi on oddziaływać na czytelnika, skoro pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy było to, żeby zjeść jakiś deser lodowy (co okazało się niemożliwe, niestety). Podejrzewam, że nie jestem jedyną osobą, która zareagowała w taki sposób na karuzelę smaków, jaką zaprezentowała Abby Clements. 

Wytwórnię smakowitych lodów Vivien czytało się bardzo przyjemnie. Śmiem twierdzić, że ta książka zahaczyła o wiele tematów, które pozornie nie są ze sobą związane, jednak po głębszym przemyśleniu okazuje się, że mogą mieć ze sobą wiele wspólnego. Nie zostały poruszone tylko radosne chwile związane z działalnością lokalu. Podczas lektury stykamy się z żałobą, smutkiem, złością, depresją, śmiechem, satysfakcją i innymi emocjami. Na stronach jest ich wiele, trzeba tylko zatrzymać się i nad nimi zastanowić. Jest to o tyle budujące, że pokazuje w jaki sposób przejść od jednych uczuć, nawet tych najbardziej nas przytłaczających, do innych.

Podsumowując - zaserwowano nam mieszankę smaków i emocji. Naszym zadaniem jest wybór, które są dla nas najistotniejsze. Znajdźmy chwilę, chociaż taką krótką, aby się nad tym zastanowić. Smaki bardzo dobrze odzwierciedlają uczucia, to chyba wie każdy z nas.

Za możliwość przeczytania Wytwórni smakowitych lodów Vivien dziękuję portalowi Sztukater.pl







6 komentarzy:

  1. Okładka czarująca, troszkę przypomina mi Miniaturzystkę. A co do samej treści? Tak, książkę zapisuję sobie od razu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za okładką kryje się naprawdę "smaczna" zawartość:)

      Usuń
  2. Książka już czeka na mojej półce. Skusiłam się smakowitym tytułem i stylem vintage.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twoją recenzję z niecierpliwością:)

      Usuń
  3. Tytuł faktycznie bardzo kusi ;)

    Nominowałam Cię do LBA. Jeżeli nie wiesz o co chodzi, dowiesz się u mnie na blogu :)
    http://ruderude-czyta.blogspot.com/p/lba.html

    OdpowiedzUsuń