czwartek, 12 lutego 2015

Starcie królów - George R. R. Martin

Źródło zdjęcia

W Siedmiu Królestwach nastały nowe czasy. Nie ma już jednego króla, który sprawowałby rządy nad wszystkimi krainami. Władców jest kilku, a wątpliwości dotyczących tego, komu złożyć przysięgę wierności jeszcze więcej. Żelazny Tron wzbudza ogromne emocje u wszystkich, a każdy, kto nagle został samozwańczym królem marzy, aby w końcu na nim zasiąść (może poza Joffreyem, który ma go dla siebie każdego dnia). Żaden z potencjalnych władców nie może czuć się pewnie i bezpiecznie. Intrygi wiszą w powietrzu, a każdego dnia jest ich coraz więcej.


Bohaterowie sagi stają przed kolejnymi problemami, które najczęściej dotyczą jednak zachowania życia, godności. To drugie jest szczególnie trudne, jeśli przebywa się w bliskim otoczeniu młodego króla (?) Joffreya. Doskonale jest już tego świadoma Sansa Stark, która początkowo zakochana w nim bez pamięci, teraz szeroko otwiera oczy i jest przerażona tym, że wcześniej nie zauważała zachowania swojego narzeczonego. Dla Joffreya nie stanowi problemu wydanie rozkazu, aby na oczach wszystkich Sansa została rozebrana do naga. Dla Joffreya jest to po prostu kolejny rodzaj rozrywki, a kto sprzeciwi się rozkazowi swojego władcy?

Daenerys nieustannie dąży do osiągnięcia celu, czyli objęcia tronu (jak każdy;). Jako Matka Smoków czuje, że ma przewagę, ale na smokach jej przewaga się kończy. Nie ma armii, nie ma statków, dzięki którym mogłaby udać się do Królewskiej Przystani. Nie ma też w jej otoczeniu zbyt wielu ludzi godnych zaufania. W zasadzie jedynie ser Jorah naprawdę chce jej pomóc i wspiera ją w jej działaniach.

Jon Snow nie zapomniał o swoim wuju, Benjenie Starku. Jego Bracia również o nim pamiętają, a w związku z coraz bardziej niepokojącymi wieściami, które nadchodzą coraz liczniej zza Muru, Lord Dowódca postanawia udać się na Północ, aby zbadać dokładnie sytuację i dowiedzieć się czy Benjen Stark jeszcze żyje. Jak to się skończy dla Jona? Cóż, jedno jest pewne - jego sytuacja całkowicie się odmieni;)

Nie mogłam się powstrzymać przed wspomnieniem o tych kilku wątkach. Jest ich oczywiście o wiele więcej, to tylko namiastka tego, co kryje się na stronach książki. Czy zmieniła się moja opinia na temat sagi Pieśni Lodu i Ognia? Absolutnie nie! Moja fascynacja trwa nadal, a wręcz się pogłębia;) Obietnica przeczytania wszystkich książek, a dopiero potem obejrzenia serialu została złamana - ciekawość zwyciężyła, ale nie żałuję. Co prawa wiem, jak fabuła wygląda dalej, ale książka jest o tyle bardziej rozbudowana i szczegółowa, że czytając kolejne tomy i tak dowiaduję się czegoś nowego i obraz, który powstał na podstawie serialu jest nieustannie uzupełniany, tworzy się całość. Także w tym momencie obalam tezę, że obejrzenie serialu oddziałuje na czytanie książki - mi przynajmniej w niczym to nie przeszkadza.

Osoby śledzące mój profil na portalu LC wiedzą, że jestem w trakcie lektury trzeciego tomu sagi. Idzie mi wolno, bo i czas na czytanie nagle się skurczył, ale zapewniam Was, że poziom książek się nie obniża. Te, które do tej pory przeczytałam (wiem, że w porównaniu do całej sagi nie mam ich na koncie wiele, ale już jakaś opinia w głowie powstała:) są tak samo dobre i cały czas chcę więcej. Na pewno nie poprzestanę na trzecim tomie i dalej będę śledzić historię walki o Żelazny Tron zarówno na kartach książki, jak i na małym ekranie:) I już marzy mi się, aby mieć całą sagę na swojej półce:)


16 komentarzy:

  1. Cała proza tego autora jeszcze przede mną. Czeka mnie ciekawa przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez to, że jest tak dobry serial nie chce się czytać:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że książki są jeszcze lepsze:)

      Usuń
  3. Muszę przyznać, że to najmniej przeze mnie lubiany tom sagi. Kolejne są wspaniałe i aktualnie nie mogę się doczekać nowego sezonu serialu i następnego tomu książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie mam aż tak dobrego porównania, więc na chwilę obecną nie oceniam pod tym kątem poszczególnych części:)

      Usuń
  4. Bardzo, ale to bardzo lubię całą sagę. Nie dość, że nie mogę się doczekać kolejnych jej części to sezonu serialu także. Spytałabym "Jak żyć?" ale u Martina to raczej nie jest odpowiednie pytanie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to w jego przypadku na pewno nie jest dobre pytanie...szczególnie jeśli chodzi o bohaterów, których bardzo się polubiło...:p

      Usuń
    2. Po poznaniu wszystkich tomów mam ochotę go dźgnąć za kilka morderstw. :O Ale morda w kubeł, bez spojlerów. :D

      Usuń
    3. To fakt. Mi wystarczył serial, żeby się dowiedzieć, że przywiązanie się do postaci nie jest dobrym pomysłem;)

      Usuń
  5. Drugi tom leży u mnie na półce, ale jeszcze się za niego nie zabrałam, bo czekam na koniec sesji... Ale już niedługo, już niedługo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet sesja by mnie nie powstrzymała przed jej przeczytaniem;)

      Usuń
  6. Martin nadal przede mną,o ile kiedykolwiek się skuszę ;) Trochę się boję wielowątkowości i natłoku postaci, które w dodatku zginą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie można się tego trochę przestraszyć, ale też szybko można się zorientować kto jest kim i dla kogo:)

      Usuń
  7. Ja póki co jedynie oglądałam Grę o Tron, ale mam wielką chrapkę na sagę w wersji książkowej. Znaleźć tylko więcej czasu... Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie poprzestaniesz na serialu:)

      Usuń