sobota, 15 listopada 2014

Zatoka Trujących Jabłuszek - Monika Szwaja

Źródło zdjęcia

I nadszedł czas na ostatnią część trylogii. Zaprawdę powiadam Wam - moim zdaniem najlepszą. Być może dlatego, że mniej więcej od połowy książki miejsce wydarzeń zostało przeniesione ze znanego nam już dobrze Szczecina na nieznane, pełne egzotyki i słońca Karaiby:) Co może być trochę denerwujące patrząc w tym momencie przez okno (mgła, zimno), ale z drugiej strony na samą myśl o palmach i morzu pojawia się niekontrolowany uśmiech:)
Co tym razem przeżywają nasze Dziewice? Niezmiennie radości przeplatane smutkami, co tylko je wzmacnia i motywuje do dalszego działania i walki o swoją przyszłość.


Akcja zaczyna się w momencie, gdy szkoła Agnieszki rozpoczyna swoją działalność, Michalina przygotowuje się do ślubu z Grzegorzem, Alina pielęgnuje związek na odległość z przystojnym kapitanem, a Marcelina przyjmuje pod swój dach już nie tylko Bronika, ale także jego mamę. W zasadzie każda ma jako tako poukładane życie, ale nie do końca. Są pewne detale, które jeszcze wymagają dopracowania, choćby to, że Agnieszka i Marcelina są samotne, a przecież także marzą o kimś, w kim będą mogły znaleźć oparcie i dzielić miłosne wyznania. Mimo tego, że w zasadzie obie mają już kogoś takiego przy sobie, ale nie w sposób oficjalny. Zawsze coś przeszkadza. Te problemy oczywiście zostaną rozwiązane;)

Nie mały udział będzie tutaj miało szczęście oraz kupon lotka. Właśnie w ten sposób Klub wraz z przyległościami uda się na jedyną w swoim rodzaju wycieczkę na Karaiby. Tam nie ominą ich przeżycia zarówno humorystyczne, jak i wzruszające. W zasadzie nie będzie wśród 18 osób biorących udział w rejsie osoby, która postawi stopę na polskiej ziemi będąc nieszczęśliwą. Wszystko idealnie się układa, a z niektórymi bohaterami niejednokrotnie spotkamy się w innych książkach autorki.

Zatoka Trujących Jabłuszek pełna jest ciepła i pogody, nawet mimo problemów, które także pojawiają się na jej stronach. Jak już pisałam przy pierwszej części - kreacja bohaterów jest trochę denerwująca, ale nie przeszkadza to w całościowym odbiorze książki, Każdy z tytułów autorstwa pani Moniki ma swój charakterystyczny klimat. Poruszane tematy raz są lekkie, a innym razem trudne do opisania, nieprzyjemne i rzadko poruszane. Po przeczytaniu książki pozostaje w człowieku wrażenie, że został rozwiązany pewien problem, który nie dotyczy tylko bohaterów literackich danego tytułu, ale także większości ludzi.

Mam nadzieję, że już niedługo będę miała okazję poznać nową powieść pani Moniki. Gdy raz przeczyta się jakąś jej książkę i przypadnie od do serca czytelnikowi, to nie można nie myśleć o następnej:)

;*


8 komentarzy:

  1. Tej trylogii autorki nie czytałam, więc muszę nadrobić zaległości i to jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czytałaś inne jej książki i polubiłaś je, to na pewno nie będziesz żałować poświęconego im czasu:)

      Usuń
  2. Ostatnio mnie natchnęło, aby poznać twórczość tej autorki i czytać wszystkie książki po kolei, bo moja biblioteka jest dobrze wyposażona. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam. Bardzo lubię styl pisania tej autorki;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieźle się bawiłam czytając tę trylogię :)

    OdpowiedzUsuń