czwartek, 23 października 2014

Uratuj mnie - Guillaume Musso

Źródło zdjęcia

Zamieć śnieżna opanowała Nowy Jork. Problemy z komunikacją, elektrycznością. Mimo tego los sprawia, że na środku ulicy spotyka się dwoje ludzi. Sytuacja nie jest zbyt sprzyjająca bliższemu poznaniu (kto jest zadowolony z tego, że właśnie mógł zostać potrącony przez samochód, cóż z tego, że w pewnym stopniu z własnej winy), ale On i Ona postanawiają jakoś sobie wynagrodzić te niemiłe chwile jakie miały miejsce i idą na drinka. Ot tak, żeby porozmawiać. Podczas rozmowy oboje nie do końca są szczerzy wobec tej drugiej osoby. Dlaczego? Dlaczego boją się powiedzieć prawdę?

W życiu czasami bywa tak, że coś nam się nie udaje. Mamy plany na przyszłość, jeden konkretny cel, ale mimo naszych ogromnych starań nie możemy go osiągnąć. Po prostu nam się to nie udaje i musimy pogodzić się z odniesioną porażką. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Juliette. Chciała zostać aktorką. Przyleciała do Nowego Jorku z rodzinnej Francji, aby spełnić swoje marzenie. Robiła wszystko, co tylko mogła, aby tak się stało. Nie udało się. Marna praca nie dająca szans na przeżycie i brak pieniędzy zmusza ją do powrotu do rodzinnego kraju i tam znaleźć pracę. Jednak ostatnie dwa dni spędzone w jednej z największych metropolii świata sprawiają, że jej życie diametralnie się zmienia.
Sam jest wdowcem. Jego żona zmarła w okolicznościach, które do końca życia będą dla mężczyzny powodem do wyrzutów sumienia, ponieważ będąc lekarzem nie zauważył, że jego najbliższa osoba ma skłonności samobójcze. Aby jak najmniej myśleć o przeszłości zatraca się w pracy, walczy o życie ludzi młodszych i starszych, a każda śmierć w jego szpitalu odbija na Samie swoje piętno. Nie wie. co to czas wolny. Nie wie, co to rozrywka. W swoim mieszkaniu pojawia się tylko po to, aby chwilę odpocząć we własnym łóżku, ale i tak najczęściej śpi na jakiejś kozetce w szpitalu, aby być jak najbliżej swoich pacjentów i móc im pomóc w każdej chwili.

Tych dwoje ludzi poznało się i pokochało.
Te dwa dni spędzone razem były dla nich najszczęśliwszymi w życiu.
Wszystko skończyło się w chwili, gdy samolot, na którego pokładzie była Juliette, z niewyjaśnionych przyczyn rozbił się, a żaden z pasażerów nie przeżył…

Jest to druga książka Guillaume Musso, jaką miałam okazję przeczytać. Wiem, że jeszcze wiele przede mną tytułów tego autora, ale już te dwie książki utwierdzają mnie w przekonaniu, że pan Musso ma talent do opisywania historii, które na długo zapadają człowiekowi w pamięci. Po zakończeniu czytania jeszcze przez kilka dni zastanawiałam się nad tym, jakim cudem takie małe niepozorne chwile oddziałują na nasze życie. Czy naprawdę gdzieś tam na górze nasze losy są zapisane i nie ma szans na ich zmianę?
Właśnie takie pytania zadaje sobie Sam, który doświadcza wielu rozterek. Powoli zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że Juliette musi umrzeć, ale jednocześnie dąży do uratowania jej. Do końca nie wie czy mu się to uda, ale nie poddaje się. Ponieważ w końcu chce być szczęśliwy. Juliette jest jego kobietą, przyjaciółką, drugą połówką i wiem o tym już kilkudziesięciu spędzonych z nią godzinach! Nie dziwię się, że chce ją uratować i dzielić z nią życie.
Książka zdecydowanie wciąga i oddziela nas od rzeczywistości. Podczas jej czytania można zapomnieć o reszcie świata. Jest napisana w sposób tak przystępny, że nie wiadomo kiedy okazuje się, że już jest przeczytana kolejna strona, kolejny rozdział, a w końcu ostatnie zdanie.
Według mnie nie można przejść obok niej obojętnie. Guillaume Musso w pozornie romantyczną historię wplótł zagadnienia związane z wiarą, ludzką egzystencją, życiem po śmierci. Jak się do tego ustosunkujemy jest sprawą indywidualną, jednak warto się zastanowić nad pewnymi kwestiami. A ta książka w tym na pewno pomoże.


Ta recenzja już wkrótce pojawi się także na stronie Redakcji Essentia, gdzie serdecznie Was zapraszam:)



;*


12 komentarzy:

  1. Z chęcią poznałabym te historię. To zdecydowanie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem tej książki. Słyszałam, że książki tego autora są bardzo dobre :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mną dwie książki Musso i na ich podstawie mogę to szczerze stwierdzić;)

      Usuń
  3. Właśnie męczę "Wrócę po ciebie" tego autora i słowo "męczę" jest tu kluczowe. Nie sądzę bym kiedykolwiek jeszcze skusiła się na cokolwiek tego autora. Niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam - czytałam tylko dwie książki Musso i obie bardzo mi się podobały. Nie wiem jak jest z resztą - być może też znajdą się takie, które mi nie przypadną do gustu w ogóle. Jednak na podstawie jednej jego złej książki nie rezygnowałabym z poznania innych;)

      Usuń
  4. Bardzo chętnie przeczytam ;) Musso jeszcze nie znam, ale planuję poznać tę książkę, albo Jutro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że nie poczujesz się zawiedziona:)

      Usuń
  5. Kiedyś zaczytywałam się w książkach Musso, tej jeszcze nie czytałam, ale chętnie to zrobię, bo przepadam za tym autorem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że muszę poznać pozostałe książki Musso:)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa recenzja:)
    Chętnie przeczytam tę powieść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa:)
      Do przeczytania szczerze zachęcam:)

      Usuń