piątek, 1 sierpnia 2014

"Krzyż Romanowów" Robert Masello


Lipiec minął nie wiadomo kiedy. Kolejna przerwa w pisaniu bloga, przede mną jeszcze jedna. Dzisiaj powinno się pojawić PwM, ale to dopiero po powrocie. Wolę Wam zaprezentować książkę, którą skończyłam czytać dwa dni temu:)

Jakie myśli krążą po głowie człowieka, który ma zaraz przed sobą klejnoty i skarby należące kiedyś do ostatniego cara Rosji? Czy jest możliwe, żeby się powstrzymał i nie chciał ich przywłaszczyć dla siebie? A z drugiej strony - człowiek, który żyje z potrzebą ratowania świata od chorób, epidemii. Nie zwracający uwagi na swoje potrzeby, na karierę, ale właśnie na to, by móc pomagać innym. Są to bardzo intrygujące kwestie i każda z nich została poruszona w książce Roberta Masello pod tytułem "Krzyż Romanowów". Wszystko to zostało otoczone atmosferą strachu, grozy, a także oczekiwania.
Frank Slater jest epidemiologiem, który był w zasadzie w każdym zakątku świata i robił wszystko, aby groźne dla człowieka choroby nie przybrały na sile dziesiątkując ludzkość. Nie dla nie go siedzenie za biurkiem i papierkowa robota. To człowiek czynu, który musi działać. W wyniku takich, a nie innych wydarzeń został odrobinę zdegradowany, chociaż "odrobinę", to chyba mało powiedziane. Doprowadziło to do tego, że został skierowany na koniec świata, gdzie diabeł mówi dobranoc, a nikt lubiący ciepło i światło słoneczne nie chciałby zamieszkać, mianowicie na Alaskę, do Port Orlov, a dokładniej na wyspę znajdującą się w pobliżu - Wyspę św. Piotra. Dlaczego tam? Ponieważ istnieje ogromne zagrożenie ze strony jednej z najgroźniejszych chorób, która na początku XX wieku zbierała obfity plon wśród ludzi. Hiszpanka na nowo mogła zapanować nad światem. Jak to się stało? Harley Vane razem ze swoją załogą łowił kraby, jednak podczas jednego połowu zamiast krabów w sieci trafiła... trumna. Oprócz zwłok znajdował się w niej srebrny krzyż wysadzany szmaragdami. Okazuje się, że trumna pochodziła z cmentarza znajdującego się na Wyspie św. Piotra, która kiedyś była miejscem, gdzie osadzili się Rosjanie wierni Rasputinowi. Hiszpanka dotarła nawet tam, nie przeżył jej żaden mieszkaniec wyspy. Czy bardzo niskie temperatury panujące na Alasce pozwoliły przetrwać wirusowi morderczej grypy?

Długo zabierałam się do przeczytania książki. Miałam ochotę na coś lekkiego, a obawiałam się, że "Krzyż Romanowów" nie spełni moich tymczasowych oczekiwań książkowych. Jednak za bardzo mnie korciło, a książka patrzyła na mnie kusząc jeszcze bardziej;)
Co się okazało? Że jest to niesamowita książka, w której zgodnie z tym, co zostało napisane na okładce, został zawarty thriller medyczny, powieść historyczna oraz opowieść grozy. Nie rozczarowała mnie w żadnym stopniu. Jedyne co mnie dobijało to fakt, że wszystko co mogło najgorszego zdarzyć się w danej sytuacji za moment miało miejsce! Na przykład - jeśli istnieją fiolki, w których znajdują się próbki prawdopodobnie zawierające wirusa hiszpanki, to jest pewne, że znajdzie się jakiś ktoś, kto te fiolki rozbije dodatkowo wbijając sobie szkło w nogę;) 
Współczesne wydarzenia są przeplatane z czasami panowania ostatniego cara Rosji. Dokładniej - zostały przedstawione losy jego córki, Anastazji, która zdołała przeżyć egzekucję rodziny i dostać się w bezpieczne miejsce.
Książka jest pokaźnych rozmiarów, ma ponad 500 stron i niestandardowy rozmiar. Mi to w niczym nie przeszkadzało, ale do tramwaju/autobusu na pewno bym jej nie wzięła ze względu na brak wygody.
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na temat "Krzyża Romanowów". Czy ktoś go czytał? Ktoś ma w planie przeczytanie go? A może ktoś jest w trakcie czytania?;)


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria za udostępnienie egzemplarza powyższej książki:)

I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami przed wyjazdem nad morze:) 
;*

8 komentarzy:

  1. W wakacje wolę raczej książki lekkie i przyjemne, więc spasuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto na nią poczekać, zostawić na później:)

      Usuń
  2. Dla mnie była to jedna z głupszych i męczących książek w klimacie thrillera jakie przyszło mi czytać. Rozczarowała pod każdym względem. Od elementów czysto naukowych naukowego, wątki historyczne a raczej pseudohistoryczne i bohaterów przewidywalnych do bólu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Interesujące jak bardzo różnią się opinie na temat książek:) Ale dobrze, że dana książka wzbudza tak skrajne odczucia:)

      Usuń
  3. Ta książka mówi: "Przeczytaj mnie, przeczytaj! Ja wiem, że tego chcesz." ;) Tak, książka zachęca mnie pod każdym względem. Okładka, tytuł, to co przeczytałam w Twojej recenzji... Muszę ją koniecznie przeczytać.
    Pozdrawiam :)

    Ps: Zapraszam do mnie: lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem naprawdę warto przeczytać:)

      Usuń
  4. Marzyłam o tej książce długo, aż w końcu dostałam ją na urodziny. Niestety jak dotąd ciągle coś stawało mi na drodze do jej przeczytania. Może niebawem się to zmieni. ;)

    OdpowiedzUsuń