piątek, 14 lutego 2014

"Przy dziecięcym stole" M. Ondaatje



Po przeczytaniu opisu książki w bibliotece stwierdziłam, że zapowiada się ciekawie.



Oto i opis:
Na początku lat 50. jedenastoletni Cejlończyk wchodzi na pokład liniowca Oronsay płynącego do Anglii, gdzie czeka na niego dawno niewidziana matka. W jadalni dostaje miejsce przy najmniej prestiżowym stole - najdalej od stołu kapitańskiego. Posiłki spożywa w towarzystwie dwóch chłopców - Cassiusa i Ramadhina - oraz dorosłych, którzy nie cieszą się estymą. W ciągu trzech tygodni wspólnej podróży chłopcy przeżywają niezwykłe przygody i przekraczają granice między światem dzieciństwa a światem dorosłych: wysłuchują opowieści współpasażerów, wieczorami zaś obserwują spacery skutego łańcuchami więźnia, którego życie, uwieńczone zaskakującym finałem, pozostawi w ich pamięci trwały ślad. Kuzynka bohatera, piękna Emily, staje się jego powierniczką; to dzięki niej chłopiec przeżyje pierwsze fantazje erotyczne.

Wypożyczyłam.
Zaczęłam czytać. Szło mi to...strasznie.
Autentycznie tą książkę męczyłam. Ale stwierdziłam, że dam radę. A nuż się rozkręci. W pewnym momencie już prawie tak było...i znowu to samo.

Nie rozkręciła się.

Wszystkie postaci są fikcyjne. Sam statek istniał naprawdę, było ich nawet kilka, jednak ten konkretny, opisany w książce jest wytworem wyobraźni autora.
Dlaczego mi się nie spodobała?
Po przeczytaniu opisu spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Nie typowej książki przygodowej, ale chociaż..no nie wiem..namiastki. Określiłabym ją jako pozycję obyczajowo-psychologiczną, z trudem napisaną.
Powiecie, że przesadzam. Że się przyczepiłam.
Ale naprawdę dawno tak się nie natrudziłam, żeby przeczytać jedną (!) książkę.

Co mi się za to podobało?
Zaintrygował mnie sam fakt, że jedenastoletni chłopiec płynie w tak daleką podróż sam. Niby na statku jest jego kuzynka, ale nie wie tego od samego początku. Niby na statku jest osoba, która ma się nim opiekować, ale Flavia Prins w ogóle nim się nie interesowała. Dlatego Michael zaprzyjaźnił się z dwoma chłopcami, a także nawiązał znajomości z osobami siedzącymi z nim przy stole. Buszował po statku nocą, odwiedzał miejsca, o których, jako pasażer, nie powinien mieć zielonego pojęcia. A jednak. Pomagał nawet złodziejaszkowi w kradzieżach!

Chcecie znać moje zdanie? Ogólnie pomysł dobry, ale nie do końca dobrze zrealizowany.
Książka nie dla mnie, ale wierzę, że komuś na pewno się spodoba i przypadnie do gustu:)



;*


4 komentarze:

  1. też mam teraz książkę której nie mogę zmęczyć :) może po weekendzie się zmobilizuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze się rozkręci:)
      Zawsze na to liczę w takich przypadkach:p

      Usuń
    2. nie twierdzę, że nie jest ciekawa bo kryminalna, więc zawsze jest jakaś zagadka, po prostu styl pisania chyba mi mało odpowiada i przez to ciężko mi przez nią przebrnąć :)

      Usuń
    3. A to inna sprawa:) Ale wierzę w Ciebie:)

      Usuń