niedziela, 23 lutego 2014

Nieustanne powroty

Niektórym wyda się to z pewnością dziwne, ale baaardzo często wracam do już przeczytanych kiedyś książek.




Nie umiem się przed tym powstrzymać, po prostu lubię wracać do znanych mi już bohaterów, ich przygód itd. Znam fabułę, pamiętam, co się zdarzy. Ale mimo wszystko czasami czuję...hmmm..tęsknotę?...do "starych znajomych";) Oczywiście - to nie jest tak, że kończę jakąś książkę, a na drugi dzień zaczynam ją czytać od początku (tak jak to było w książce, którą Wam zaprezentuję w najbliższym PwM ;) ). Ciężko określić czas, po jakim sięgam po nią ponownie. Zależy od potrzeby. Najczęściej chyba są to miesiące, a nawet lata:)

Książkę, który czytam kolejny raz (tak, to nie chodzi i dwa razy przeczytaną książkę, ale o taką, do której wracałam kilkakrotnie) czytam zdecydowanie szybciej, ale z nie mniejszą przyjemnością. Czasami doszukuję się szczegółów, na które wcześniej nie zwróciłam uwagi. Staram się też inaczej ocenić sytuację, z innego punktu widzenia - a nuż, wszystko wygląda inaczej niż na pierwszy rzut oka? Czasami jest też tak, że doceniam książkę właśnie po ponownym przeczytaniu za jakiś czas. 

Pytanie brzmi: czy to jest dobre? Nie wiem. Robię to, bo lubię. Można by powiedzieć, że czytając kolejny raz tą samą książkę marnuję czas, ponieważ zamiast tej już znanej, mogłabym przeczytać coś nowego, może nawet lepszego. Ale czy czytanie książek polega tylko na poznawaniu non stop nowych książek? Moim zdaniem - nie. Czytanie, to przyjemność, która pozwala na odprężenie się i przeniesienie do innego świata. A przeniesienie się do świata, który jest nam doskonale znany i czujemy się w nim bezpiecznie sprawia tyle samo przyjemności, co świat nowy, zaskakujący, a nawet jest tej przyjemności więcej, bo wracamy do starych kątów, do starych znajomych.

I właśnie tym sposobem czasami przedstawiam Wam książki, które znam już ładnych kilka lat, i do których wracam pierwszy raz, drugi..i nie wiem który z kolei..;)

;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz