piątek, 29 listopada 2013

Naleśniki czekoladowe z bitą śmietaną i brzoskwiniami

Pychota!!!
To pierwsze słowo, jakie przychodzi mi na myśl, gdy myślę o takich naleśnikach..:)
Słodko-gorzkie, z owocowym akcentem..żyć nie umierać..

Krótko mówiąc - wynikiem małżeńskiego gotowania obiadu na słodko były naleśniki czekoladowe z bitą śmietaną i brzoskwiniami...niebo w gębie..:D

Przepis pochodzi STĄD i polecamy go każdemu. Zmieniliśmy tylko banany na rzecz brzoskwiń, ze względu na brak uwielbienia ze strony Męża do tych pierwszych..;)

Składniki na ciasto (już podwojone przez nas):
 - szklanka mąki,
 - 2 łyżki kakao,
 - szklanka mleka,
 - 2 jajka,
 - 2 łyżki oleju.

A oprócz tego:
 - 250 ml śmietany kremówki,
 - łyżeczka cukru pudru,
 - brzoskwinie (my mieliśmy domowej roboty).

I jak to z naleśnikami. Składniki na ciasto trzeba dokładnie wymieszać, aby nie było grudek, a następnie usmażyć na dobrze rozgrzanej patelni. Śmietanę należy ubić z cukrem pudrem na sztywno. Na upieczonego naleśnika nałożyć porcję bitej śmietany, brzoskwinię, a następnie złożyć lub zwinąć. Tak jak zostało zaznaczone w oryginalnym przepisie - naleśniki wyszły dosyć gorzkie, ale w połączeniu z bitą śmietaną są idealne. Dla dodatkowego osłodzenia posypaliśmy naleśniki cukrem pudrem.

Smacznego!:)


;*

piątek, 22 listopada 2013

Satysfakcja

Tak się składa, że moja przyszła praca najprawdopodobniej będzie związana z dziećmi. Już niedługo (kilka miesięcy) zdobędę szanowny tytuł mgr w tym zakresie.
Oczywistym etapem do zaliczenia są praktyki, badania etc.
Jestem w trakcie tego i tego.

Spotkałam się już z opiniami, że zawód nauczyciela jest beznadziejny, banalny, nudny, że jest to pójście na łatwiznę, wygodny itp.

Zawsze uważałam, że są to opinie ludzi, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia, ewentualnie po prostu nie lubią dzieci, co przecież się zdarza.

Mam świadomość, że w żadnym innym zawodzie nie poczułabym takiej satysfakcji, jak choćby kilka dni temu.
Zajęcia plastyczne w jednej z klas początkowych szkoły podstawowej.
Uczniowie, którzy tak naprawdę takich zajęć mają mało i raczej są one monotematyczne (czyt. kredki ołówkowe, ewentualnie farby), więc ich zapał i zaciekawienie takimi sprawami są dość niskie.
Zwykła plastelina . Zwykły mit grecki.
I to wystarczyło, żeby dzieci poczuły się jak w niebie!
Naprawdę - takiego entuzjazmu nie widziałam chyba nigdy, a wiele zajęć już przeprowadziłam, mimo że jestem jakby nie było na studiach.
Efekt ich pracy - niesamowity. Mityczne stworzonka, wg ich wyobrażeń, dopracowane w najmniejszym szczególe, z dokładnym opisem, który tak naprawdę nie był nawet potrzebny, bo wszystko dokładnie widać.
I ten uśmiech. I podziękowania za lekcję.
Wiecie jaką wtedy poczułam satysfakcję?

Może dla kogoś jest to infantylne, trywialne i nie wiem jeszcze jakie.
Ale dla mnie to jest bardzo wartościowe. I ważne.

Jednym słowem - praca z dziećmi nie może być nudna.

;*

wtorek, 12 listopada 2013

Włosy

Od kilku lat wypadają mi włosy. Ponieważ ze zdrowiem wszystko w porządku (regularne badania), wiążę ten fakt z tym, że wszystko zaczęło się od momentu, kiedy na czas studiów mieszkałam w mieście, inna woda w kranie, trochę więcej stresów - na efekty nie trzeba było długo czekać. Sytuacja się odrobinę uspokoiła, gdy przez jeden rok dojeżdżałam na uczelnię, ale choć woda inna, to stresy zostały. Dobiłam je trochę farbowaniem - przez pół roku byłam ruda jak wiewiórka...
W zeszłym roku za radą koleżanek Wizażanek wdepnęłam na bloga Anwen.
Skończyło się to tym, że moja wiedza na temat włosów i ich pielęgnacji podskoczyła co najmniej o kilka oczek w górę, a sam stan włosów również się poprawił;)
Nie da się ukryć, że dodatkową motywacją był ślub i wizja pięknych włosów na taką okazję;)

Dzięki temu był dość długi okres czasu, kiedy zajmowałam się moimi włosami intensywnie, co wyszło im tylko na dobre.
Zmniejszyła się ilość tych, z którymi musiałam się pożegnać. Te, które postanowiły ze mną zostać zrobiły się gładkie, lśniące i takie jakby mocniejsze! Naprawdę było widać różnicę i nie tylko ja to zauważyłam:)

Ale cóż..im bliżej ślubu, tym mniej miałam czasu. Po ślubie było tylko gorzej, bo motywacja spadła mi do zera, chociaż powinna wzrosnąć, ponieważ wróciłam do krakowskiej wody, więc włosy od razu podniosły bunt.

Jednak nadszedł czas, aby wrócić do włosowych przyzwyczajeń i znowu dbać o nie z należytą uwagą!!!

Niniejszym obiecuję, że wracam do pielęgnacji włosów! Do czego i Was namawiam:)

A czego będę używać?
- napar z kozieradki,
- oleje (sesa oraz kokosowy Vatiki),
- szampon Biovax do włosów wypadających,
- szampon na bazie serwatki mlecznej z ekstraktem z pokrzywy,
- szampon Yves Rocher z wyciągiem z białego łubinu,
- maska Biovax intensywnie regenerująca,
- serum wzmacniające Biovax A+E,
- odżywka Yves Rocher odbudowująca z olejkiem z jojoba.

Oczywiście nie wszystko jednocześnie. Niektóre z tych rzeczy już znam od jakiegoś czasu, inne są dla mnie zupełną nowością. Ale jak to zawsze bywa - na efekty trzeba będzie cierpliwie poczekać;)



;*

piątek, 8 listopada 2013

Czekoladowe szaleństwo

Jesienne wieczory, deszcz i wiatr, więc trzeba się jakoś pocieszyć.
U mnie formą pocieszenia jest jedzenie:D
Dlatego naszła mnie chęć na upieczenie muffinek - słodkich, czekoladowych. Jednym słowem - pysznych!

Ponieważ miałam ochotę na jakiś nowy przepis, poszukałam i oczywiście znalazłam:D




Gdzie znalazłam przepis? TUTAJ :)

Składniki:
150 g masła
150 g czekolady (może być gorzka, mleczna lub biała; użyłam mlecznej)
300 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki kakao
1 łyżka kawy zbożowej lub kakao (użyłam kawy zbożowej)
1 szklanka cukru (190 g)
1 łyżka cukru wanilinowego lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii (użyłam cukru wanilinowego)
2 duże jajka
170 ml mleka

Masło roztopić i ostudzić. Czekoladę pokruszyć na jak drobniejsze kawałeczki.  Mąkę przesiać do miski razem z proszkiem do pieczenia, sodą, kakao i kawą zbożową. Ponownie przesiać i dodać cukier oraz cukier wanilinowy.
W osobnej misce jajka rozbełtać z mlekiem i dodać ekstrakt z wanilii (jeśli wcześniej nie dodano cukru wanilinowego).
Dodać mokre składniki do suchych i delikatnie wymieszać. Następnie dodać roztopione masło, a po chwili pokruszoną czekoladę. Wymieszać.
Formę do pieczenia muffinek wyłożyć papilotkami. Napełnić papilotki masą czekoladową do 3/4 ich wysokości. Piec przez ok. 25 minut w 190 stopniach.

SMACZNEGO:)

;*

A oprócz tego zgodnie z zasadami konkursu zamieszczam link do niego:

;)