niedziela, 24 lutego 2013

O zaskoczeniu tym razem...

W końcu blog wygląda jak trzeba...tło zmieniałam ze 4 razy, czcionki wybierałam 20 minut, ale się opłaciło...:)

Miało być o filmie, ale post jest w trakcie tworzenia.

Więc (nie zaczyna się zdania od więc:p) będzie o czymś innym, a mianowicie o zaskoczeniu.

Zaskoczenie - niespodzianka, szok, przyjemność, rozczarowanie, radość, smutek, wdzięczność, pomysł, zaangażowanie, wiedza, pomysł, wyobraźnia, idea.
Jak dla mnie wyrazy te mają ze sobą wiele wspólnego, nawet jeśli wzajemnie się wykluczają. Ale w przypadku zaskoczenia jest to wytłumaczalne i naturalne. Oczywiście jest jeszcze wiele innych.
Uczucie takie towarzyszy mi często, chociaż tak samo często wychodzę z założenia, że nic mnie już nie zaskoczy, bo tylu dziwnych sytuacji byłam już świadkiem, że przecież nie ma szans najmniejszych na kolejne zaskoczenie.
A tu proszę:)
O co chodzi? O sprawy codzienne, niecodzienne, uczelniane, rodzinne, towarzyskie, miłosne, o sprawy zupełnie dla mnie obojętne zwykle, ale w tym jednym przypadku pochłaniające całą moją uwagę, która potem odpłynie całkowicie.
Tak samo jak sprawy czy sytuacje mogą zaskakiwać ludzie. Skoro w poście panuje wyliczanka - nie porzucajmy tego stylu. Zaskakują rodzice, rodzeństwo, narzeczony, jego rodzina, przyjaciele, znajomi, dziadkowie, wykładowcy, kierowca busa, pasażerowie w tym busie, ksiądz w kościele, sprzedawca w sklepie, a nawet listonosz.
Mogłabym wymienić też zwierzątka. I filmy. I książki. I muzykę. U celebrytów to raczej normalne zjawisko, więc sobie odpuszczę..;)

Tak na dobrą sprawę wynika z tego fakt, że całe nasze życie, to jedno wielkie zaskoczenie.
I w sumie dobrze. Bo kto chciałby wiedzieć wszystko na temat swojej przyszłości? :)

czwartek, 21 lutego 2013

I co by tu...

Dzisiaj mam mieszane uczucia.

Cokolwiek to oznacza....:p

Zaczął się semestr letni, a razem z nim kolejny przedmiot " nie do zdania "...

I myślę: "Matko, przecież ja tego nie zdam. Tego jest tak dużo, to jest trudne, ta kobieta jest strasznie wymagająca, przecież trzeba mieć tyle punktów na samo zaliczenie, a gdzie tam do zwolnienia z egzaminu...ale tak bardzo bym chciała...."

5 minut później...

"Matko, ale ja jestem nienormalna! Przecież na drugim roku też miałam z nią zajęcia, punktów nazbierałam ile trzeba, a nawet byłam zwolniona, materiał ilościowo i jakościowo był podobny, trzeba się napracować, ale przecież da się to zrobić śpiewająco! "

Komentarz TŻta przy każdym lamencie przed egzaminem:
" I tak zdasz na 5 "

No...ale pogderać zawsze można...;) I to "zdanie na 5 " nie zawsze mu się sprawdza..:p

A w najbliższym poście będzie coś o filmie, który...hmmm...zobaczycie...;)

;*


poniedziałek, 18 lutego 2013

Les Miserables


Byłam, widziałam. Wrażenia niesamowite! 

Ale po kolei. TŻ stwierdził, że dawno nie byliśmy w kinie. Więc na co idziemy? Hmmm. Jestem ciekawa filmu “Niemożliwe”, ale boję się nadmiaru wrażeń:p Więc padło na “Les Miserables”. TŻ początkowo trochę nosem kręcił, bo nie przepada za tego rodzaju filmami, ale doszedł do wniosku, że spróbuje. I to był najlepszy wybór!

Po standardowej porcji reklam zaczął się film. Już pierwsze minuty, ba!- sekundy sprawiły, że zapomnieliśmy o całym świecie J

A jak usłyszałam głos Russela Crowe, to odleciałam...:p

Nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, ponieważ na pewno są osoby, które tego filmu nie widziały, ale naprawdę gorąco polecam:)

Świetni aktorzy (H. Jackman, R. Crowe, A. Hathaway, A. Seyfried, H. Bonham Carter), cudowna muzyka, ciekawa fabuła - krótko mówiąc jestem zachwycona:)




:)

środa, 13 lutego 2013

Why?

Może się nasunąć pytanie:
Dlaczego krokusy?
Odpowiedzi jest w zasadzie kilka.
Są to piękne kwiaty:) Kojarzą mi się z wiosną i tym, że zaraz po wiośnie będzie lato. Są mi też bliskie też pod innym względem. Można je znaleźć także w górach, które uwielbiam. To z kolei prowadzi do faktu, że właśnie w górach TŻ poprosił mnie o rękę (tak...o ślubie i weselu też będzie trochę na blogu..:p). Właśnie w górach, wśród krokusów odbędzie się prawdopodobnie (oby się tak naprawdę stało...) nasza sesja narzeczeńska:) Wreszcie w góry pojedziemy na plener ślubny:)
Więc góry i krokusy są mi bliskie w niesamowitym stopniu:D

Pisząc o rzeczach poważniejszych. Nie lubię, gdy ludzie mnie rozczarowują. Czuję się wtedy taki jakiś wewnętrzny ból, że na kimś się zawiodłam, przestałam mu ufać i go szanować. Boli też strach. Bo czy ponownie temu komuś zaufam i będę go szanować? Dobre pytanie...


Początki są najtrudniejsze

Pomyślałam: a może założę bloga? I zanim to przemyślałam - bach! - blog założony.
A miałam przemyśleć:p

Czemu pomyślałam o założeniu bloga? Bo czasami czuję potrzebę napisania czegoś, a chciałabym, żeby ktoś to przeczytał, odniósł się do tego w jakiś sposób. 
Czy to będzie proste? Nie wiem, wyjdzie w praniu.
Czy posty będą regularnie się pojawiały? Tym bardziej nie wiem. Zależy od ilości czasu, natchnienia, chęci itd.;)
Co tutaj będzie? Mam nadzieję, że różnorodność zapanuje:) Od przemyśleń przez przepisy do recenzji książek, a pomiędzy tym cała reszta:)

Początki są najtrudniejsze, to fakt. Ale jak już się zacznie coś robić, to jakoś dalej to pójdzie.
Chciałabym, żebyście mnie w jakiś tam sposób poznali. Moją osobowość, charakter, upodobania.

I mam nadzieję, że nie będzie tu nudno.
Sama za siebie będę trzymać kciuki:D