wtorek, 23 lipca 2013

Ojej.

Czas strasznie szybko płynie.
Myślałam, że jak już skończy się sesja jedna i druga, to będzie jakoś tak spokojniej i będzie w końcu parę chwil wytchnienia, załatwianie ślubnych spraw bez pośpiechu.
A tu psikus.
Okazało się, że tak, to się raczej nie da:p

Tutaj trzeba jechać, tam zadzwonić, to załatwić, tamto wymyślić...i tak w kółko.

I gdzie ten odpoczynek?:p
We wrześniu, w podróży poślubnej (jeśli pojedziemy od razu po ślubie):p

Mówi się trudno:)
I tak, jak tak sobie myślę o tym wszystkim, to każda odhaczona rzecz sprawia mi niesamowitą satysfakcję. Szczególnie, jeśli jest zrobiona przez nas, własnoręcznie. Tak było z zaproszeniami czy zawieszkami na alkohol, a konkretnie kokardkami, nad którymi siedziałam prawie tydzień (bez jednego dnia).
Ale jak to cieszy!!!!
Nie spodziewałam się nawet, że goście potwierdzający swoją obecność na ślubie i weselu sprawiają taką radość!
A goście odmawiający taki smutek...

Zostało coraz mnie czasu, a ja non stop o tym myślę.
O czym będę myśleć, jak już będzie PO?:p

;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz