wtorek, 26 marca 2013

5 miesięcy

Post miał być w niedzielę, ale powaliło mnie przeziębienie...

A w niedzielę było 5 miesięcy do ślubu. Za 5 miesięcy o tej porze będę mężatką:)

I miałam dwie skrajne myśli.
1. O matko. Teraz można mówić, że już tylko ponad 4 miesiące, a tu jeszcze tyle rzeczy do załatwienia zostało.
2. To wciąż ponad 4 miesiące. Jeszcze masa czasu.

Hehehe:)

To wszystko wydaje mi się jeszcze trochę abstrakcyjne, ale mam świadomość, że zanim się obejrzę będzie lipiec, a potem już sierpień. Dopiero był rok do ślubu przecież...

Nie mogę się doczekać:)
Jestem bardzo ciekawa jak będzie wyglądało nasze życie małżeńskie. Nie mieszkamy ze sobą przed  ślubem, więc to będzie coś zupełni nowego. Bo jednak pomieszkiwanie ze sobą kilka razy po kilka razy, to nie to samo. To tylko przedsmak taki:D

No ale to się okaże za miesięcy 5.
A teraz trzeba będzie się zagłębić w przygotowaniach!:)

6 komentarzy:

  1. My również nie mieszkaliśmy razem przed ślubem i powiem Ci, że zmiana była wielka! ;) Ja nawet nie miałam tych 5-ciu miesięcy na przygotowania do ślubu, bo decyzja co ślubu zapadła na 3 miesiące przed ślubem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. My właśnie tak...no typowo pomieszkiwaliśmy ze sobą jak mieszkałam w Krk podczas studiów. Tu tydzień, tu kilka dni. Było jak najbardziej ok. I dużo to dało, bo mamy swoje przyzwyczajenia, wiadomo:) Ale mam świadomość, że to dosłownie fragment, część tego, taka malutka, co będzie kiedyś:) I ciekawość mnie zżera jak to będzie:p
    To szybciutko zorganizowaliście:)
    My tak stopniowo wszystko organizujemy i nie martwię się raczej czy zdążymy, bo myślę, że tak. Chodzi o samą świadomość, że za te 5 miesięcy będę już ŻONĄ:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szybko szybko, ale nie było typowo więc pewnie dlatego ;)

      Usuń
    2. Teraz to mnie zaintrygowałaś dopiero...
      Oczywiście jeśli można wiedzieć - na czym polegała nietypowość?:)

      Usuń
    3. Nie było weseliska na setki osób, tylko obiado-kolacja, która przerodziła się w imprezę na 20 osób. nie ćwiczyliśmy pierwszego tańca bo miało go nie być. bez orkiestry więc odpadło szukanie zespołów. Dj był przypisany do pomieszczenia i nawet nie wiedzieliśmy jak gra. fotograf bo podobały nam się zdjęcia znajomych były normalne, Więc dalej nie szukaliśmy, nie przeglądaliśmy setek ofert. sukienka skromna i jak na złość trudno było ją dostać tak samo jak i buty, więc tu miałam najwięcej chodzenia. Po prostu jak widzę szalejące dookoła nas pary, uważam że byliśmy bardzo nietypowi w przygotowaniach.

      Usuń
    4. To faktycznie wszystko Wam się fajnie poskładało w całość:) My chyba najmniejszy problem mieliśmy też z zespołem, a w zasadzie był brak problemu.Tak nam się spodobał zespół, który był u mojej siostry na weselu, że nawet nie szukaliśmy - od razu do nich dzwoniłam:p

      Usuń