czwartek, 21 lutego 2013

I co by tu...

Dzisiaj mam mieszane uczucia.

Cokolwiek to oznacza....:p

Zaczął się semestr letni, a razem z nim kolejny przedmiot " nie do zdania "...

I myślę: "Matko, przecież ja tego nie zdam. Tego jest tak dużo, to jest trudne, ta kobieta jest strasznie wymagająca, przecież trzeba mieć tyle punktów na samo zaliczenie, a gdzie tam do zwolnienia z egzaminu...ale tak bardzo bym chciała...."

5 minut później...

"Matko, ale ja jestem nienormalna! Przecież na drugim roku też miałam z nią zajęcia, punktów nazbierałam ile trzeba, a nawet byłam zwolniona, materiał ilościowo i jakościowo był podobny, trzeba się napracować, ale przecież da się to zrobić śpiewająco! "

Komentarz TŻta przy każdym lamencie przed egzaminem:
" I tak zdasz na 5 "

No...ale pogderać zawsze można...;) I to "zdanie na 5 " nie zawsze mu się sprawdza..:p

A w najbliższym poście będzie coś o filmie, który...hmmm...zobaczycie...;)

;*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz