czwartek, 12 stycznia 2017

Szczęście na widelcu. Powieść w pięciu daniach - Meredith Mileti

Źródło zdjęcia

Lubię książki, w których fabuła jest taka... życiowa. To chyba dobre określenie. Niektóre powieści mają to do siebie, że opisana w nich historia wydaje się tak idealna, że aż nierzeczywista i trudna do wyobrażenia sobie w realnym świecie. Szczęście na widelcu  reprezentuje zupełnie inną grupę powieści i bardzo mnie to cieszy. Czytając tę powieść mamy okazję przenieść się do świata nie tylko ludzkiego, ale także smacznego. Włoskie dania mają swój niepowtarzalny charakter i klimat, chyba nie można temu zaprzeczyć ;)

wtorek, 3 stycznia 2017

Trzy odbicia w lustrze - Zbigniew Zborowski

Źródło zdjęcia

Być może pamiętacie, że na początku ubiegłego roku zachwycałam się jedną z książek Zbigniewa Zborowskiego, czyli Pąkami lodowych róż (recenzja - KLIK). Od tamtej pory baaardzo chciałam przeczytać wcześniejszą część, czyli właśnie Trzy odbicia w lustrze. Nie minęło dużo czasu, a podczas spontanicznego wypadu na Warszawskie Targi Książki zaopatrzyłam się w tę właśnie powieść (co mogliście zaobserwować na Instagramie). I w tym momencie zaczęły się schody, ponieważ kolejka książek do przeczytania rosła, a doba wcale nie była dłuższa. Jednak udało się i  niedawno zakończyłam lekturę. Jakie są moje wrażenia?

piątek, 30 grudnia 2016

Czyżbym miała wrócić do blogowania? (znowu)

Jest grudzień. Więcej! Ten grudzień jutro się kończy. Jeszcze więcej! Tym samym dobiegnie końca 2016 rok.
I w tym momencie powinno nastąpić piękne podsumowanie - ile przeczytałam książek, a ile planowałam, ile pojawiło się recenzji, ile nawiązałam nowych współprac, jak one się układały itd itp. Otóż tego nie będzie.
Dlaczego? Przecież nie mogę narzekać na ten rok pod względem czytelniczym. Te osoby, które mimo ciszy z mojej strony jednak tu zaglądały, na pewno zauważyły, że tytuły kolejnych przeczytanych książek pojawiały się w zestawieniu (KLIK) regularnie. I taka jest prawda. Czytać nie przestałam. Straciłam za to wenę do pisania. Pojawiła się we mnie obawa, że każda recenzja jest taka sama, chociaż książki różne. Nie miałam na nie pomysłu. Obiecywałam i sobie, i Wam, że do pisania wrócę, niejednokrotnie. Sami widzicie efekty - ostatnia recenzja pojawiła się w lipcu. Jak napisałam w pierwszej linijce, mamy grudzień. Cóż. Tak bywa. Oprócz tego, na mojej czytelniczej liście pojawiały się książki, do których wróciłam z ogromnym sentymentem i radością. 
Wcale nie twierdzę, że nagle mnie olśniło. Nieeee. Aż tak łatwo nie jest. Pojawiła się chęć i potrzeba, a to już jest bardzo dużo, to już cieszy :) Być może przez to, że Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami (jak tam sylwestrowe plany? :), może dlatego, że przez te miesiące mojego milczenia wydarzyło się wiele rzeczy. Wydarzy się jeszcze więcej, czego już nie mogę się doczekać :)
Nie mogę Wam obiecać, że nagle regularnie zaczną się pojawiać na blogu nowe recenzje. Tak naprawdę, to zaczynam wszystko od nowa. Zero współprac. Zero skonkretyzowanych planów co do tego, jak będzie wyglądać zawartość bloga. Tylko recenzje? Tylko zdjęcia? Recenzje plus zdjęcia? Dodawać coś na temat szydełkowania, które zaczyna mnie coraz bardziej wciągać? Jeszcze nie wiem, niedługo się dowiem, liczę też na Wasze opinie na ten temat :) 
Te osoby, które śledzą moje konto na Instagramie z pewnością zauważyły, co działo się u mnie w ciągu ostatnich miesięcy. W dodawaniu zdjęć też zdarzają mi się przerwy, ale zdecydowanie krótsze ;) Mogliście zobaczyć przeczytane książki (nie wszystkie), odwiedzone miejsca (również nie wszystkie, bo temat jednego wyjazdu został pominięty całkowicie, czego nie mogę odżałować, ale to na szczęście jest do nadrobienia), moje szydełkowe produkcje (na razie jest ich malutko, bo co to tyle, ale są już plany na kolejne) i... brzuszek :) 
Od lipca świat stanął na głowie i choć wszystko wokół wydaje się takie samo, to tak naprawdę jest zupełnie inne, ponieważ mamy z Mężem świadomość, że już niedługo, bo w drugiej połowie marca, pojawi się na świecie mała istotka, która już teraz zawładnęła nami całkowicie. W takim razie, co będzie się działo, gdy się urodzi? ;) Nie wiem, ale z niecierpliwością odliczam dni do marca :) I tego typu tematyka również może się zacząć pojawiać, chociaż niekoniecznie. Zobaczymy, na co mnie natchnie ;)

Mało książkowy wpis, ale mnie to bardzo cieszy. Mogłam szczerze wszystko Wam napisać i szczerze? Jakoś mi tak lżej, bo to nie jest tak, że rzuciłam bloga w kąt i w ogóle o nim nie myślałam. A skąd! Gdzieś tam z tyłu głowa kołatała mi się myśl, że blog czeka, że ktoś, kto czyta moje wpisy również czeka. 

Domyślam się, że z osób, które odwiedzały to miejsce w sieci została dosłownie garstka, jeśli w ogóle ktoś został. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten aspekt również jest do nadrobienia, ale mam nadzieję, że będzie lepiej. Nic nie obiecuję, mam nadzieję :)

Tym, którzy dotrwali do końca mojego wywodu serdecznie dziękuję za uwagę i cierpliwość :)
Być może już niedługo coś się tutaj pojawi :)

wtorek, 19 lipca 2016

Przepisy na miłość i zbrodnię - Sally Andrew

Źródło zdjęcia

Może się wydawać, że Afryka jest daleko od nas, a mieszkający tam ludzie różnią się od nas jak długopis od skakanki. Faktycznie, mają inny kolor skóry, obyczaje i tradycje, ale jest coś, co nas z nimi nierozerwalnie łączy - miłość do dobrego jedzenia, które powstaje z ogromnym uczuciem.

czwartek, 7 lipca 2016

Przeczytane w Miesiącu - Maj oraz Czerwiec

Bagry, Kraków
W zasadzie nie wiem od czego powinnam zacząć. Trudno jest wytłumaczyć tak długa ciszę na blogu bez jakiegokolwiek uprzedzenia. Chyba najrozsądniej będzie napisać, że potrzebowałam trochę czasu i tak zwanego zresetowania. Zbyt dużo rzeczy się nagromadziło, a one sprawiły, że takie czynności jak pisanie recenzji musiały zostać odsunięte na dalszy plan. Życie.
Wydaje mi się, że teraz powinno być już lepiej. Może nie od razu zasypię Was zaległymi i bieżącymi recenzjami, ale mam nadzieję, że stopniowo wszystko będzie uzupełnione. Chociaż zastanawiam się także nad pisaniem recenzji tylko tych książek, które naprawdę wzbudziły we mnie jakieś emocje, co o tym myślicie?
Oprócz tego biorę pod uwagę jakiś cykl ze zdjęciami, ponieważ wiem, że nie każdy odwiedza Instagram, a tam też można się dowiedzieć co nieco na mój temat :)

W czasie tej przerwy nie przestałam czytać. W tej czynności znajdowałam relaks i prawdziwe oderwanie od codziennych spraw. Nie było tych przeczytanych książek jakoś bardzo dużo, ale czytałam je dla własnej i prawdziwej przyjemności, także z sentymentu.

Cecelia Ahern Love, Rosie
Joanne K. Rowling Harry Potter i więzień Azkabanu
Monika Szwaja Matka wszystkich lalek
John Grenn Gwiazd naszych wina
Diana Gabaldon Tchnienie śniegu i popiołu 
Paullina Simons Jeździec miedziany
Olga Rudnicka Cichy wielbiciel
Paullina Simons Tatiana i Aleksander

A jak Wam minęły ostatnie dwa miesiące?:)

;*

środa, 25 maja 2016

Były sobie świnki trzy - Olga Rudnicka

Źródło zdjęcia

Brak limitu na karcie, możliwość posiadania każdej wymarzonej rzeczy i spokój, że nie trzeba kombinować tak, żeby pieniędzy wystarczyło do następnego honorarium. To wszystko dotyczy trzech kobiet, którym taki styl życia bardzo pasuje, ale są świadome tego, że mogą sobie na to pozwolić dzięki swoim mężom, których szczerze nienawidzą. Kamelia, Martusia i Jolka muszą jakoś ten problem rozwiązać i to w taki sposób, dzięki któremu żadna z nich nawet przez chwilę nie będzie podejrzana.

piątek, 20 maja 2016

Elita - Kiera Cass

Źródło zdjęcia

W rywalizacji o serce Maxona, a także o tron uczestniczy już tylko sześć osób. Napięcie jest coraz większe, a nastroje wśród społeczeństwa niespokojne. America trafiła do elitarnej szóstki kandydatek do korony. W pewnym sensie osiągnęła swój cel, zapewniła swojej rodzinie lepszy byt, ale czy ma możliwość zrobienia czegoś jeszcze? Oprócz tego musi zrozumieć własne uczucia, co wcale nie jest takie proste, jak może się wydawać.